Translate

niedziela, 29 listopada 2015

Zrobiłem sobie Finkę

Mimo swoich 40+ lat mentalnie jestem w podstawówce. Lubię noże, scyzoryki, łuki, siekierki itp. Postanowiłem więc zrobić sobie finkę.
Umiejętności metalurgicznych u mnie brak lecz nie jest to problem gdyż w internecie....

Wybór padł na głownię Lauri PT ze stali węglowej. Długo zastanawiałem się czy nie wybrać czegoś z doskonałych stali nierdzewnych. Teraz wiem, że wybór stali węglowej był dobry. Stal węglowa tnie bardzo agresywnie i struganie patyczków czy inne prace obozowe to sama przyjemność. Trzeba pamietać, żeby ostrze zawsze było suche i czyste podczas przechowywania.

Głownie, typu hiden tang, oprawiłem w drewno z orzecha amerykańskiego z przekładkami z mosiądzu, rogu bawolego i miedzi. Po związaniu żywicy rękojeść obrobiłem przy pomocy pilników i papieru ściernego. Świetna  zabawa! Następnie impregnacja olejem lnianym i mieszaniną wosków z terpentyną. Periodycznie, codziennie przez tydzień, raz w tygodniu przez miesiąc. Proces trwa...

Przyszła kolej na uszycie pochewki. Skóra ze świnki garbowana roślinnie, impregnowana olejem lnianym, Palc'em i woskami.

Efekty na zdjęciach. Wyszło trochę siermiężnie ale i tak jestem dumy. To pierwsza finka w życiu nie licząc noży z klepanych gwoździ, które robiłem w dzieciństwie. Nóż można nosić na pasku lub na szyji. W zimie, przy większej ilosci odzieży, preferuję opcje drugą.











W kolejce czeka kolejna głownia, tym razem full tang typu buschcraft ze stali węglowej O1.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz